7 dni – zaczynamy chyba liczyć od końca!

Wszystko idzie do przodu!
Tak, że chwilami same nie wiemy jakich jeszcze słów użyć by powiedzieć „dziękuję”…

Mamy prawie dziewięć tysięcy (a dokładnie 8942 w tej chwili) i jeszcze siedem prawie dni…

Dziś po 21.00 gramy i opowiadamy króciutko w radiowej czwórce, w FolkOff – miłego słuchania!

Komunikacja, spotkania, mnóstwo dobrych rozmów i mnóstwo Waszych działań i pomysłów – to się właśnie dzieje i to jest to, czego w najbliższych dniach nam potrzeba najbardziej!!!

Jeśli jeszcze komuś możecie informację wysłać, do kogoś zadzwonić, komuś opowiedzieć, to zróbcie to koniecznie!

Jeśli jeszcze gdzieś możecie to udostępnić – Wasze blogi, pinteresty, twittery i fejsbuki są bezcenne! 😀

Na dziś – historia o wczoraj…
Wczoraj przyjechałyśmy do Warszawy i okazało się, że cudowne, gościnne miejsce, w którym miałyśmy pomieszkać i pograć przed koncertem jest niedostępne z powodu podstępnego działania pani Entropii… Oraz że jest 1 listopada i wszyscy są gdzieś, gdziekolwiek, tylko nie w domu… Zamówiłyśmy więc najdroższą kawę w mieście i uruchomiłyśmy komunikację napowietrzną. I proszę uprzejmie! Okazało się, że pół Żoliborza owszem – jest dostępne i ostatecznie miałyśmy próbę w luksusach przytulności, z kawą i przemiłym towarzystwem – Asiu, Basiu i Agato – wielkie dzięki!
Koncert był w galerii/winiarni u wczoraj jeszcze nieznanych nam, a dziś już zaprzyjaźnionych Ewy i Jarka… Najlepsze możliwe miejsce na to, żeby zagrać całą tą naszą muzykę po raz pierwszy – bo La Boheme dzięki gospodarzom ma atmosferę dużego pokoju… Było nas tam akurat tyle, ile trzeba, byli niespodziewanie starzy znajomi i tacy, którzy znajomymi zostali wczoraj… I chłopaki – Kuba i Marcin – którzy jechali z różnych miejsc i nie wiadomo było, czy w ogóle dadzą radę – dali radę i byli i grali z nami!
Więc spotkanie ze wszystkim – z muzyką, winem, jedzeniem i mnóstwem radości…
Wszystko było. I jeszcze dostałyśmy piękne kamienie. I jeszcze potem w nocy miałyśmy kolejną muzyczną ucztę – dzięki Magdzie, która puszczała nam perły nieznane wprost do uszka…

Taki dzień, to jakby przyszedł święty mikołaj i wysypał prosto na nas cały worek z prezentami!

Więc ściskamy!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s